Torri del Benaco, czyli Wieże Benaco. Benaco to starożytna nazwa Jeziora Garda, a wieże wzięły się od trzech wież zamku Scaligero. Jest taką perełką wśród miejscowości leżących nad jeziorem. Malutkie, z niewielką starówką i portem, może niezbyt znane, więc nieoblegane przez turystów.

Zamek należał do rodziny Della Scala i tak, jak w innych ich zamkach w tym rejonie, jego blanki mają kształt jaskółczego ogona. W wieku XVIII zamek traci na znaczeniu i popada w ruinę. Jego zewnętrzne mury zostają rozebrane a w ich miejsce został stworzony gaj cytrusowy istniejący do dzisiaj - stąd te dziwne konstrukcje widoczne od południowej strony zamku.

Największą atrakcją zamku jest z szklarnia cytrusów z 1760 roku. Jedyna na całym obszarze wokół jeziora, która jest udostępniona do zwiedzania. Działające tutaj muzeum poświęcone jest rybołówstwu śródlądowemu a także uprawie drzew oliwnych, czyli głównej działalności gospodarczej na terenach wiejskich w pobliżu jeziora. Cennym eksponatem prezentowanym tutaj jest prasa do oliwek.

Idąc wzdłuż murów zamku napotykamy na Monumento all'Alpino. Pomnik przedstawia Alpini, czyli żołnierza piechoty górskiej, który czyta dziecku książkę Niewielu wróciło Eugenio Corti, w której autor opisuje dwadzieścia osiem dni spędzonych na froncie rosyjskim podczas II wojny światowej.

Za pomnikiem jest port i przy nabrzeżu Piazza Calderini. Główny plac miasta upamiętania Domizio Calderini, który urodził się tutaj w 1444 roku. Był on znanym w Italii humanistą i matematykiem mimo, że żył tylko 34 lata. Po śmierci, jego ojciec ufundował biały, marmurowy obelisk, który możemy oglądać dzisiaj. Stoi obok niewielkiego kościoła Chiesa della Santissima Trinità.

Kościół powstał na przełomie XIV i XV wieku. Są w nim widoczne freski z tego okresu. Od 1920 roku kościół upamiętnia poległych na wojnach.

Za kościołem rozpoczyna się historyczne centrum, z wąskimi uliczkami i starymi domami. Na chodnikach wystawione są towary sprzedawców i dzieła artystów.

Dochodzimy do Torre di Berengario - wieży z X wieku powstałej wraz z murami obronnymi na polecenie króla Berengara I, który prawdopodobnie schronił się w niej przed swoimi wrogami.

Obok wieży znajduje się XVIII-wieczny Chiesa dei Santi Pietro e Paolo z cennymi ołtarzami i organami.

Przez plac kościelny przechodzimy nad jezioro, na promenadę, jak zwykle nazywaną tutaj lungolago, która poświęcona jest Vittorio Veneto, czyli zwycięskiej bitwie Włochów nad armią austro-węgierską w czasie I wojny światowej.

Spacer promenadą to sama przyjemność. Z jednej strony woda i przeciwległy brzeg jeziora, który zaczyna być coraz bardziej górzysty. Z drugiej strony ciekawe instalacje artystyczne wykonane z metalu, na przykład z końskich podków.

Tak docieramy do Monumento ai Caduti del mare - pomnika poświęconego tym, którzy zginęli na morzu. Często siedzą na nim kormorany susząc pióra na skrzydłach. Nas przywitała wrona.

Z tego miejsca widać jeszcze łagodne zbocza wschodniego brzegu jeziora.

Droga powrotna jest równie przyjemna.

Zbliżamy się do portu. Promenada zmienia swój charakter.

Dochodzimy do czegoś w rodzaju szerokiego mola, skąd widać całe piękno tej miejscowości, od lewej do prawej:

Spacer kończymy kawą i ciastkiem na Piazza Calderini.

Wracając do samochodu, jeszcze ostatnie spojrzenie w tył. Cudnie tu jest.

W tym pięknym miasteczku spędziliśmy półtorej godziny. Samochód zaparkowany był na parkingu tuż przy zamku.