W Gardone Riviera odwiedzamy dwa miejsca: ogród botaniczny fundacji Andrè Hellera oraz Vittoriale degli Italiani. Ogród został założony przez interesującego człowieka jakim był Artur Hruska. Był on cenionym w Europie stomatologiem, którego pacjentami byli miedzy innym Zygmunt Freud, papieże Pius XII i Jan XXIII i car Rosji. Ale jego pasją była botanika i dlatego w 1903 rozpoczął przekształcanie opuszczonej winnicy w ogród.
Hruska stworzył układ strumieni i stawów z wijącymi się między nimi ścieżkami. Stawy zasilał wodą z pobliskich źródeł i połączył je strumieniami.
W ten sposób otrzymał zbliżone warunki do naturalnego środowiska, w którym wzrastają dane rośliny, dodatkowo również zróżnicowanego. Woda utrzymywała ogród w wilgoci i chłodzie, a drzewa chroniły go przed wiatrem i zimnem.
Dzięki zaangażowaniu i umiejętności tego zapaleńca, możemy dzisiaj oglądać tu gęsty las bambusowy, japońskie stawy, strumienie, wodospady i alpejską roślinność w wąwozach wraz z dolomickimi czerwonymi kamieniami.
Artur Hruska zmarł w 1971 roku a rok później ogród udostępniono zwiedzającym. Ale ten ogród to nie tylko rośliny. Za sprawą Andrè Hellera zdobią go również rzeźby.
Ten austriacki piosenkarz, aktor i artysta był właścicielem ogrodu w latach 1988 - 2022. Wówczas pojawiły się tutaj rzeźby stworzone przez takich mistrzów jak: Keith Haring, Roy Lichtenstein, Mimmo Paladino, Erwin Novak, Susanne Schmoegner.
Heller zapraszał tu również muzyków. Gościli tu między innymi David Bowie i Peter Gabriel szukając energii i odpoczynku w tym pięknym miejscu.
Obecnie Andrè Heller jest dyrektorem artystycznym ogrodu, zaś jego właścicielem jest rodzina Porsche.
Ogród botaniczny w Gardone Riviera uważany jest za najbardziej zróżnicowany biologicznie prywatny ogród we Włoszech.
Na powierzchni 10.000 m2 rośnie około 3.000 gatunków roślin z całego świata.
Najmłodszych na pewno zainteresuje instalacja w części japońskiej, gdzie stojące naprzeciwko siebie dwie głowy tryskają w siebie strumieniem wody z krótką przerwą, która pozwala przejść między nimi po mostku nad strumieniem.
Samochód zaparkowaliśmy na tym parkingu, obok ogrodu. Ma on taką wadę, że kupuje się w parkomacie bilet za szybę, więc trzeba przewidzieć czas, który będzie potrzebny na parkowanie.
W ogrodzie spędziliśmy godzinę. Był to bardzo przyjemnie spędzony czas.
Z ogrodu przeszliśmy na piechotę do drugiej atrakcji Gardone Riviera. To zaledwie 500 metrów i to jeszcze przez ciekawą starówkę.