Ten dzień jest deszczowy, więc wycieczka jest do miejsca, gdzie deszcz nie ma znaczenia. Parco Grotta Cascata Varone oglądaliśmy już w zeszłym roku. Warto przypomnieć sobie moc wodospadów. Tym razem poszliśmy tam na piechotę - prawie 4 kilometry. Większość naszej drogi wiodła wzdłuż fragmentu asfaltowej ścieżki pieszo-rowerowej Ciclovia Adidge-Garda, ale niewielki deszcz spowodował, że żadnego rowerzysty nie było. Ścieżka zbudowana została wzdłuż strumienia Varone, który w jednym miejscu, ujęty w betonowe koryto płynie nad ulicą. W innych miejscach jest już naturalnie.

Po niecałej godzinie spaceru dochodzimy na miejsce. Niestety ostanie 250 metrów wiedzie po krętej drodze bez żadnego chodnika.

Na świecie jest tysiące wodospadów ale te tutaj charakteryzują się rzadką cechą, że znajdują się w wąwozie, w wydrążonych skałach i ten proces erozji trwa już ponad 20 tysięcy lat. Wodospady obserwuje się z dwóch miejsc. Choć wydaje się, że wchodzi się do jaskini, to w rzeczywistości jesteśmy w wysokim i wąskim wąwozie. Dolna część ma 55 metrów wyskości.

Do górnej części idziemy zygzakowatą, wygodną ścieżką pośród ciekawych roślin. Dzięki bliskości jeziora i obfitość wody, w tym miejscu wytworzył się tutaj specyficzny mikroklimat, który wykorzystano tworząc mały ogród botaniczny. Połączył on roślinność z dwóch stref. Przedstawicielami śródziemnomorskiej są palmy, juki, cyprysy, oleandry i drzewa oliwne. Pośród nich mamy drzewa podgórskie: jesiony, graby, modrzewie.

Aby zobaczyć górny wodospad wchodzimy w piętnastometrowy tunel, który kończy się pionowym lejem o wysokości 73 metrów. Oznacza to, że cały wodospad ma w całości 98 metrów wysokości. W środku jest jak w chmurze: otacza nas pył wodny i jest przeciąg. Nie ma sensu ochrona parasolem i należy mieć na sobie płaszcz przeciwdeszczowy. Można go kupić przy wejściu.

Wracamy tą samą ścieżką i tym razem patrzymy w dal.

Na samym dole jest jeszcze wodospad zewnętrzny.

W Parku spędziliśmy prawie godzinę czasu. Warto było kolejny raz odwiedzić to ładne miejsce.