W tym roku zwyciężyła nietypowa koncepcja: mieszkamy na samej północy jeziora a zwiedzamy jego południowe rejony. Stało się tak z dwóch powodów:
- wróciliśmy do miejsca w Riva del Garda, w którym mieszkaliśmy w zeszłym roku
- kilkukrotny przejazd po obu stronach jezioro pozwolił na lepsze poznanie tego ładnego regionu.
Jezioro ma długość około 50 km, ale do przejechania z jednego końca na drugi jest nieco ponad 70 km. Pierwszego dnia przejechaliśmy zachodnią cześć zmierzając najpierw do San Martino della Battaglia. Zajęło to prawie dwie godziny, ze względu na to, że tereny południowe jeziora są dość gęsto zaludnione. Wróciliśmy do Riva odwiedzając Desenzano, Rocca di Manerba, Salò i Gardone.
Drugi dzień to znów podróż, tym razem po wschodniej stronie jeziora, do Sirmione, gdzie zeszło dużo czasu. Następnie powrót z wizytą po drodze w Peschiera i Lazise.
Trzeci i czwarty dzień ze względu na nienajlepszą pogodę spędziliśmy w Riva del Garda i w Limone sur Garda, które już dobrze znamy.
Piąty dzień to znów wyprawa po wschodniej stronie do Bardolino, Garda, San Vigilio i Torri del Benaco. Każde z tych wielu miasteczek, które odwiedziliśmy ma inny charakter i jest warte odwiedzenia.